image
2022-01-12 12:40:26
Biochock Collection - Homecoming
Kiedy wszystko to co skrywane pod powierzchnią jest bardziej kolorowe i atrakcyjne choć martwe i opuszczone. Wracam do miasta Rapture po kilkunastu latach i sprawdzam czy jest jeszcze tak samo urokliwe.

Mój pierwszy kontakt z grą Bioshock był niedługo po jej wydaniu i jak to bywa z tytułami, które zmieniają całkowicie branżę, niespodziewanie zaskakujący. To był czas, gdy królowały strzelanki, a klasyczne pierwszoosobowe shootery jak Doom czy Quake zostały zepchnięte z piedestału przez pierwszą część Medal of Honor oraz Call of Duty oraz ich kontynuacje. Zamknięte, klaustrofobiczne pomieszczenia zostały zamienione na pola bitew gdzie samotny bohater już nie był herosem wykańczającym setki potworów, a jedynie trybikiem w wielkiej machinie wojny.

W 2007 roku wraz z genialnym odświeżeniem serii Call of Duty w postaci Call of Duty: Modern Warfare został wydany równie świeży Bioshock łączący mechanikę typowych shooterów i gier przygodowych, których podstawą było eksplorowanie świata, odnajdywanie skarbów i wykonywanie zadań. Sama część związana z strzelaniem był całkowicie nowym podejściem. Integralność  wykorzystywania dwóch rąk do walki (w prawej klasycznie broń palna, w lewej moce tzw. Plazmidy).

W tym czasie nie było takiej drugiej gry, do której można by nawet porównywać serię Bioshock (powstały dwie kontynuacje). Shooter w bardzo specyficznej scenerii, manipulacja otoczeniem, użycie bardzo ciekawych mocy, elementy RPG i wspomniane już miasto Rapture. Wszystko to powodowało, że w tym czasie każdy grał w Bioshocka.

No właśnie - Rapture. Miasto zbudowane pod powierzchnią Atlantyku. Było tak szalonym pomysłem, że nawet jego twórca mówił, że jeżeli gdzieś można by go wybudować to tylko pod wodą. Piękne kolorowe wnętrza, przeplatane z industrialnym trochę steampunkowym klimatem i wielkimi sloganami sławiącymi ojca założyciela Rapture i jego filozofię przyciągały do monitora lub telewizora jak magnes.

W 2016 roku wydana została wersja Bioshock: The Collection. Zbiór odświeżonych wersji wraz z trzecią odsłoną serii. Poprawiona grafika zrobiła swoje. Nawet dziś w 2022 roku seria Bioshock, szczególnie pierwsze dwie odsłony to majstersztyk. Po latach powracając do Rapture nie robię tego z sentymentem ale z nieukrywaną radością z gry. Mogła by ona powstać w 2022 roku w takiej formie jak teraz i myślę, że poradziła by sobie bardzo dobrze. Może nie była by tak odkrywcza jak kiedyś, wiele z mechanik zastosowanych w niej jest teraz standardem w grach, ale bez Bioshocka w 2007 roku nie wiadomo jak wyglądały by obecne gry. Jest ona częścią historii gier, która na stałe zostanie w pamięci graczy.

::: Pozostałe w tej kategorii :::
image
2016-06-05 11:19:12